PORADY PSYCHOLOGICZNE

Pytanie to ma wiele odpowiedzi, podstawą jest rozwój własnej inteligencji emocjonalnej. Jednak tutaj poznasz najbardziej podstawową strategię radzenia sobie z emocjami w obliczu agresji.

Pani Ewa pracuje w telefonicznej obsłudze klienta. Mówi, że po kilku telefonach, gdy klienci na nią krzyczą, sama zaczyna szorstko traktować kolejnych dzwoniących, nawet gdy są to miłe osoby. Pani Anna, pracująca w dziale reklamacji, opowiada, że agresywne zachowania klientów doprowadzają ją do łez. Szybkie tempo życia, konkurencja, coraz większe wymagania stawiane przez pracodawców i klientów sprawiają, że mamy wrażenie, iż świat zapełniają sami zdenerwowani ludzie.

Dlaczego zdenerwowanie jest groźne?
Silne negatywne emocje są zaraźliwe. Gdy ktoś na nas krzyczy mamy ochotę odpowiedzieć tym samym. Osoby, które w każdej sytuacji zachowują spokój często osiągają to kosztem tłumienia negatywnych emocji. Rezultatem jest zewnętrzny spokój, a wewnętrzne napięcie. Zdenerwowanie "zjada" ich od środka. Sztuką jest więc nie tyle nie okazywać agresji w odpowiedzi na agresywne zachowania innych ludzi, co nauczyć się w ogóle tych negatywnych emocji nie odczuwać. Radzenie sobie ze zdenerwowanymi ludźmi składa się więc z dwóch etapów.

Jak samemu zachować spokój?
Najlepszym sposobem jest, gdy pojawia się w nas negatywna emocja, zastąpić ją innym, pozytywnym stanem emocjonalnym. Jak to osiągnąć? Można zastosować tzw. techniki dystansowania się. Jedna z nich polega na tym, by "wejść w buty" zdenerwowanej osoby. Zwykle ludzie są źli, bo mają poczucie krzywdy. W domu ten człowiek prawdopodobnie jest kochającym tatusiem, przyjaciele go lubią i szanują, a akurat dziś, tu w tym miejscu stracił panowanie nad sobą. Nie odbieraj też tego ataku osobiście. To nie na ciebie człowiek jest zły, a na problem. Ty po prostu byłeś pod ręką.
Druga technika dystansowania się polega na odrealnieniu sytuacji. Wyobraź sobie np. rozzłoszczonego klienta jako przedszkolaka, ubranego w trzyczęściowy garnitur i wrzeszczącego: "Pani nie wie, kim ja jestem, poskarżę się dyrektorowi, pani tu już nie pracuje!". Jest to na tyle zabawna scena, że zapominamy o złości. Uwaga jednak - jeśli wyobraźnia nas za bardzo poniesie - możemy wybuchnąć śmiechem, co też nie jest dobre.
Inna możliwość zachowania spokoju to skoncentrowanie się w trudnej chwili na czymś przyjemnym. Może to być np. śliczne zdjęcie twojego dziecka, lub zdjęcie rodziny w jakimś szczególnie miłym momencie. Niektóre osoby myślą w takiej chwili o czymś przyjemnym, co czeka ich w najbliższym czasie - wizyta przyjaciół, dobra książka, ślicznie posprzątane mieszkanie, pyszny obiad, czekający w domu.
Ostatni z patentów na zachowanie spokoju to błyskawiczna namiastka technik relaksacyjnych. Zamiast odpowiadać zdenerwowanej osobie od razu, zrób naprawdę głęboki oddech i pozwól na 2-3 sekund ciszy. Dopiero potem odezwij się. Twój głos będzie na pewno spokojniejszy. W czasie, gdy rozzłoszczony człowiek "wypuszcza parę" możesz też spowolnić swój cykl oddychania do 6 oddechów na minutę. Wdech rób przez 5 sekund, wydech przez kolejne 5. Konsekwentnie stosowane przez około minutę ćwiczenie pomaga się uspokoić. Przy odrobinie wprawy będziesz je w stanie wykonać dyskretnie, jednocześnie uważnie słuchając rozmówcy.

Jak uspokoić rozmówcę?
Łatwiej powiedzieć, co rozmówcy jeszcze "nakręci". A są to zdania: "Proszę się uspokoić!", "Porozmawiamy, gdy się pan uspokoi!", "Proszę na mnie nie krzyczeć!", "Nie mogę pani pomóc", "Musi pan..." We wszystkich tych wypadkach człowiek, którego uciszamy czuje się jak niegrzeczne dziecko, karcone przez dorosłego, a to jeszcze bardziej go denerwuje. Wpierw daj rozmówcy wylać swoje żale. Jeśli mu przerwiesz i tak zacznie od początku. Nie pozwól mu jednak nad sobą stać - czuje się wtedy górą - dosłownie i w przenośni. Jeżeli uda ci się rozmówcę posadzić na krześle - to połowa sukcesu. Trudno być agresywnym na siedząco. Jeśli możesz - zaproponuj kawę, herbatę, wodę. Taki przejaw troski także wpływa łagodząco. A gdy już wyleje na ciebie swe żale powiedz mu, że rozumiesz jego uczucia i zaproponuj taką pomoc, jaką jesteś w stanie uczciwie zaoferować. Klucz do sukcesu leży w sposobie powiedzenia co możesz w danej sytuacji zrobić. Do pani Anny przychodzą często klienci domagający się natychmiastowej wymiany wadliwego produktu, na co nie pozwalają przepisy. Pani Anna wpierw odpowiadała: "Ale ja nic nie mogę teraz zrobić, musi pan złożyć reklamację" - co jeszcze bardziej rozwścieczało klientów. Teraz mówi: "Z chęcią panu pomogę. Proszę napisać reklamację, a w ciągu kilku dni wadliwy produkt zostanie wymieniony na nowy." Od strony treści komunikat jest ten sam - "wymienimy po złożeniu reklamacji", natomiast teraz klienci panią Anię lubią i są wdzięczni za pomocną postawę.

artykuł opublikowany w "PRZEWODNIK KATOLICKI"