PORADY WYCHOWAWCZE

Ktoś nadużył zaufania Twojego dziecka i upublicznił jego zwierzenia, jakaś grupa znęca się, starannie ukrywając to i składając wspólne zeznania przed nauczycielami. Czujesz się bezradny. Co możesz zrobić?

Problem ze znęcaniem się w szkole polega na tym, że rzadko robią to osoby otwarcie agresywne. Dzieci agresywne tłuką się z wszystkimi. Dzieci znęcające się często potrafią przed nauczycielami skutecznie odgrywać rolę grzecznych uczniów. Znęcanie się to celowe, powtarzające się poniżanie psychiczne lub fizyczne ofiary spostrzeganej jako słabsza. Znęcaniu się towarzyszy racjonalizacja – obrona obrazu własnej osoby jako wartościowszej od ofiary, która "sama zasłużyła" by tak ją traktować.  Problem istniał zawsze. W dzisiejszym świecie został wzmocniony wskutek wykorzystywania mediów (internetu, telefonów) jako narzędzi przemocy.

Jak nauczyciele reagują na znęcanie się?
Jest to podejście bardzo indywidualne. Niektórzy nauczyciele reagują dopiero gdy do szkoły przychodzi policja, inni mają wypracowane metody kontrolowania problemu i zapobiegania  przynajmniej cyberprzemocy. Przykładem może być pewna szkoła, w której dzieci oddają telefony komórkowe nauczycielowi w momencie przyjścia do szkoły i otrzymują je w sytuacjach alarmowych (np. konieczność wcześniejszego powrotu do domu, choroba), lub dopiero przy wyjściu z budynku szkolnego. Zapobiega to nagrywaniu za pomocą komórki złośliwych filmików w szkole, robieniu złośliwych zdjęć. Część nauczycieli przyjmuje też uczniów do grona znajomych w mediach społecznościowych (odpowiednio ustawiając opcje prywatności, by tylko część tego co piszą była dostępna dla wychowanków), dzięki czemu może obserwować ewentualne przypadki cyberprzemocy. Proszę mi wierzyć, przypadki, gdy dzieci publikują różne kompromitujące je rzeczy widoczne dla dodanych do znajomych nauczycieli są częstsze niż myślicie.

Kim są sprawcy przemocy?
Dzieci znęcające się są skłonne do przypisywania innym ludziom wrogich intencji. Racjonalizują swe znęcanie się, przypisując ofierze podłe zamiary. Uważają że to co robią to "obrona konieczna" lub utrzymują, że robią ofierze przysługę, uświadamiając jej braki. W części przypadków znęcanie się bezpośrednio wynika z zaobserwowanych zachowań rodziców, którzy poczucie wartości czerpią z porównywania się z innymi ludźmi i wyrażają pogardę wobec osób o niższym statusie.  Z drugiej strony czasami mamy do czynienia z wtórnym znęcaniem się – gdy dziecko odgrywa się na słabszym, wrażliwszym, bo samo jest ofiarą przemocy. Przy czym uważajmy na stereotypy. Osiłek z rodziny z problemem alkoholowym, z trudnością przeciskający się z klasy do klasy, od czasu do czasu wdający się w bójki, niekoniecznie będzie znęcał się w stały sposób nad słabszymi. Prowodyrami bardzo często są uczniowie z tzw. "dobrych domów" o całkiem niezłej średniej.

Kim są ofiary?
Najczęściej są to osoby wrażliwe emocjonalnie i o niższym statusie niż grupa uważająca się za elitę. Oczywiście kryteria "wysokiego statusu" mogą być różne, najczęściej jest to status materialny i spostrzegana władza rodziców (zadziwiająco rzadko ofiarami są dzieci policjantów).
Badania pokazują, że ofiary często mają silnie zaniżone poczucie własnej wartości, zwłaszcza jeśli otoczenie nie reaguje w ich obronie, a dorośli bagatelizują problem. W przypadku dzieci szczególnie wrażliwych skończyć się to może depresją a nawet samobójstwem.

Jak można wyeliminować znęcanie się?
Badania pokazują, że najważniejsza jest zdecydowana postawa postronnych obserwatorów. Ojciec Ryana Haligana, trzynastolatka, który w 2003 roku popełnił samobójstwo wskutek cyberprzemocy jest w tej chwili mówcą motywacyjnym. Jeździ po szkołach opowiadając historię swojego syna, ostrzega, daje rady, budzi nadzieję. Wyobraźcie sobie co się dzieje, gdy mówi tłumowi dzieciaków, wśród których wiele doświadczyło cyberprzemocy: "To nie jest tylko problem między prześladowcą a ofiarą. To problem ludzi, którzy stoją, śmieją się i nie mają odwagi powiedzieć, że to nie w porządku. Chciałbym, żeby każdy z was zobowiązał się, że nigdy już nie będzie biernym obserwatorem, że będziecie mieli odwagę powiedzieć: "To jest złe", możecie w ten sposób ocalić  komuś życie. To od was zależy, czy wasza szkoła będzie najwspanialszym miejscem dla każdego nastolatka. To wy macie tę moc. Nie nauczyciele, wy sami."
To, co mówi pan Haligan ma poparcie w nauce.  W jednym z badań 57% przypadków znęcania się w szkole zostało przerwanych w 10 sekund od momentu, gdy w obronie ofiary stanęło inne dziecko (Hawkins, Pepler and Craig, 2001).
Czasem zdarza się, że przemoc zaobserwuje dorosły. Tu też jest ważna jego postawa. Sukces znęcającego się mógł polegać m.in. na udawaniu przed dorosłymi "grzecznego dziecka".  Teraz wie, że został zdemaskowany. Mimo to, prawdopodobnym usprawiedliwieniem, które usłyszycie to wyjaśnienie "że to tylko zabawa i wszyscy wiedzą, że to nie na serio". Dlatego właśnie ważne jest jasne i konkretne oświadczenie dorosłego: "Ja to widzę inaczej. Ja to widzę jako znęcanie się i nie życzę sobie więcej takiego zachowania."
Jeśli jesteśmy świadkami cyberprzemocy (koledzy, rodzice, nauczyciele), warto zabezpieczyć dowody - zrobić zrzuty ekranowe. Pierwszą reakcją znęcających się w sytuacji gdy ktoś im zwraca uwagę jest usunięcie kompromitujących ją materiałów. Dlatego potrzebne są robione na bieżąco zrzuty ekranowe (na których widoczna jest np. data). Pamiętajmy też, że wiele mediów społecznościowych ma opcję zgłaszania cybeprzemocy (w tym także podszywania się pod drugą osobę), warto z tego też korzystać.  Szkoły powinny podejmować działania w kierunku walki z przemocą cyberprzemocą i jest dostępnych wiele programów im w tym pomagających. I to zanim problem narośnie do takiego poziomu, że któreś z podopiecznych popełni samobójstwo. Dlatego, gdy dziecko staje się ofiarą przemocy warto zwrócić się z problemem do szkoły. Z pewnością znajdziemy kogoś - jeśli nie wśród nauczycieli to w radzie rodziców, kto będzie chciał pomóc.

Jak mogę pomóc swojemu dziecku jeśli inne rzeczy zawiodą?
Pierwsze pytanie to - dlaczego inne sposoby zawiodły? Pewna pani, o bardzo specyficznym guście kupowała swojemu synowi rzeczy w mało chłopięcym stylu, np. fiołkowe rurki, obcisłe sweterki w kolorze blady róż itp. W połączeniu z delikatną urodą syna spowodowało to przykre etykietkowanie go w klasie. Chłopak miał tego dosyć i zaczął kupować bardziej męskie ubrania na tzw. "ciuchach"  za kieszonkowe i przebierać się w drodze do szkoły. Gdy mama dowiedziała  się o tym, zrobiła  awanturę w szkole, że nie pozwala się synowi na autoekspresję (choć on nie chciał się tak ubierać) i przeniosła go do innej szkoły. A zatem podstawa to zastanowienie się, czy przypadkiem to nasze zachowania nie są przyczyną problemów dziecka. Zakładając jednak, że to nie my zawiedliśmy: przenoszenie do innej szkoły może zdać egzamin, jednak czasem zwyczajnie nie ma takiej możliwości.
Dlatego warto zadbać, by dziecko miało możliwość podbudowania własnej wartości w innym środowisku - np. w harcerstwie, klubie zainteresowań, jako ministrant, w scholi parafialnej... Można je też zachęcić do prowadzenia anonimowego bloga na interesujący je temat, tak by zdobyło uznanie w miejscu, gdzie nie jest ważne pochodzenie, czy status społeczny, a tylko to, czy masz coś ciekawego do zaprezentowania. Znam dziecko, które stworzyło doskonały blog z rysowanymi przez siebie komiksami i inne, które już w tej chwili  jest ekspertem i zarabia sprzedając szyte przez siebie ubranka dla lalek.  Piszę o tym, by uświadomić wam, że choć internet stworzył dodatkowe zagrożenia, otworzył jednocześnie dodatkowe możliwości wspierania rozwoju i poczucia własnej wartości dziecka. Jeśli sami nie czujecie się kompetentni w doradzeniu dziecku, jak np. korzystać z możliwości blogowania, w każdej szkole znajdzie się przynajmniej jeden nauczyciel, który będzie kompetentny i chętny pomóc prześladowanemu dziecku w podbudowaniu poczucia własnej wartości.