PORADY WYCHOWAWCZE

Śmierć to jedyna rzecz, która nieuchronnie czeka nas wszystkich. W dzisiejszych czasach żyjemy w społeczeństwie, które stara się nad nią wykonywać egzorcyzmy. "Błędy mamy i taty"- G. i A.Astrei, P. Diano

List
"Wychowuję 14 letnią pasierbicę. Jest to dobrze ułożona, rozsądna dziewczyna, doskonała uczennica. Miesiąc temu zmarła na raka jej babcia, którą bardzo kochała. Lidka była na to przygotowana i zniosła to zadziwiająco dobrze. Napisała dwa śliczne listy pożegnalne, a gdy babcia zmarła koniecznie chciała ją jeszcze po śmierci zobaczyć i się pożegnać. Była bardzo opanowana. Niedługo po pogrzebie Lidka pojechała na dłuższy wyjazd (wymiana uczniów) za granicę, a zaraz potem mój mąż złamał rękę. Nie informowaliśmy o tym Lidki, żeby jej nie niepokoić po rychłej śmierci babci. Niestety w szpitalu okazało się, że to rak i to z przerzutami. Jest po pierwszej chemii, ale prognozy nie są najlepsze. Mąż jest w stosunku do córki czasem aż nadopiekuńczy, chce jej ułatwiać życie w sytuacjach, gdzie ta młoda dama sobie doskonale radzi. Niestety wspiera go w tym jego siostra. Uradzili oni, żeby nic Lidce o tym nie mówić. Jeszcze siostra męża mnie wyzywa, że go już pogrzebałam. Proszę o poradę - jak z nimi rozmawiać? Chciałabym Lidkę ściągnąć na długi weekend majowy, by mogła z ojcem porozmawiać, póki jest jeszcze w dobrym stanie. Muszę do tego przekonać męża (no i jego siostrę), bo nie chcę go stawiać przed faktem dokonanym." Adela

Nastolatek a śmierć, cierpienie
Nastolatki są ciekawym rodzajem istoty ludzkiej. Wydają się niemal dorosłe, a emocjonalnie są jeszcze niedojrzałe. Choć sytuację ciężkiej choroby czy śmierci kogoś z rodziny przechodzą podobnie jak osoby dorosłe, często dotyka ich to silniej, gdyż są nadal (wbrew pozorom) silnie z najbliższymi emocjonalnie związane. Po Lidce widać, że jest dzielna. Być może w rzeczywistości bardzo silnie przeżywa śmierć babci, lecz nie daje po sobie poznać i prawdopodobnie jej ojciec to czuje. Jest dla mnie oczywiste, że chcielibyśmy oszczędzić najbliższym cierpienia. Tyle, że w przypadku ciężkiej choroby czy śmierci to cierpienie jest nieuniknione, a możemy je nieumyślnie jeszcze spotęgować.

W wieku kilkunastu lat dzieci przechodzą okres silnego wyczulenia na wartości, mówi się wręcz o młodzieńczym idealizmie. Nietrudno w tym kontekście zrozumieć, dlaczego nastolatkowie są wyczuleni na uczciwość, szacunek, sprawiedliwość, autentyzm. Często towarzyszy temu bunt przeciw postawom dorosłych, które spostrzegają jako przejawy hipokryzji. Proszę zresztą zobaczyć dowolne reklamy adresowane do nastolatków - odwołują się właśnie do tych wartości - wolności, suwerenności, prawa do bycia szanowanym, do autentycznego bycia sobą. Mówią nam to specjaliści od marketingu, którzy starannie pragnienia i potrzeby nastolatków przeanalizowali, mówią to psychologowie i pedagodzy pracujący z młodzieżą. Dlatego właśnie dla Lidii będzie ważne czy jako rodzice, opiekunowie powiedzieliście jej prawdę (jakkolwiek przykra by ona nie była), czy oszukiwaliście - nawet jeśli kłamstwo miało ją ocalić od cierpienia.

Jak przekonać najbliższą rodzinę do szczerości?
Z góry wiadomo, że prosta propozycja: "Powiedzmy dziecku prawdę" spotka się z natychmiastowym odrzuceniem. Dlatego na początek musimy przygotować grunt, by druga strona w ogóle chciała nas wysłuchać. Przede wszystkim warto pamiętać, że postawa drugiej strony wynika z troski, miłości, chęci by oszczędzić dziecku cierpienia. Należy zauważyć i docenić te pozytywne intencje. Zatem zacznijmy od pokazania, że rozumiemy uczucia i pragnienia naszych oponentów. To zdanie typu: "Wiem, że bardzo Lidkę kochacie i chcielibyście zaoszczędzić jej niepotrzebnego cierpienia. Wiem, że się obawiacie, czy poradziła już sobie ze śmiercią babci i nie chcecie jej dodatkowo przygnębiać chorobą ojca. Bardzo to doceniam."

Druga część rozmowy to przekazanie tego, co sami wiemy - np. tego, że dla nastolatka uczciwość jest jedną z najważniejszych wartości. Opowiedzmy kilka słów o rozwoju emocjonalnym nastolatka.

Następuje część najtrudniejsza. Przedstawienie alternatyw. W tym konkretnym przypadku pierwsza alternatywa to zatajenie prawdy przed córką. Niech w spokoju zakończy wyjazd. Oczywiście powstaje pytanie czy to się uda. Skoro córka stara się regularnie kontaktować z tatą telefonicznie - w którymś momencie i tak usłyszy z osłabionego ton głosu, że coś niedobrego się dzieje. Drugie pytanie to - jaka będzie jej reakcja jeśli w tym czasie jej ojciec umrze. I to jest pytanie, które przy raku z przerzutami trzeba sobie zadać. Nie wystarczy zaklinać rzeczywistości i powtarzać: "ale na pewno z tego wyjdzie", skoro wcale tak nie musi być. Miejmy nadzieję, róbmy wszystko co możliwe, by pomóc chorej osobie, ale myślenie życzeniowe "musi wyzdrowieć" nie zapewni sukcesu. Nie wolno nam wpadać w myślenie magiczne. Wmawianie sobie: "na pewno nie umrze" nie gwarantuje zdrowia, przyznanie "jest możliwe, że umrze" nie powoduje magicznie, że choremu się pogorszy. Wiele osób zdaje się w to głęboko wierzyć. To nie tak.

A zatem - co będzie czuła Lidka, jeśli ojciec umrze? Jeżeli będzie wiedzieć, że wszyscy znali prawdę, ale ją okłamali? Co będzie czuła wiedząc, że uniemożliwiono jej pożegnanie się z tatą? Oczywiście, ewentualna śmierć to dla niej cios, ale śmierć połączona z poczuciem bycia okłamywaną jest o wiele gorsza. Jak będzie się czuć, jeśli okłamiemy ją w sprawie najważniejszej - w kwestii ciężkiej choroby czy nawet śmierci taty?

Dlatego mamy też drugą alternatywę - pozwolić córce poznać prawdę. Adela wspominała w liście, że ma możliwość, by wyciągnąć męża w długi weekend ze szpitala. Choć musi poruszać się na wózku jednak spotkanie poza przykrym wszak kontekstem szpitalnej sali będzie dla córki na pewno łatwiejsze do przeżycia.

Na koniec rozmowy warto zapewnić powtórnie, że doceniamy pozytywne intencje rozmówców, opowiedzieć też o swojej motywacji, która jest przecież identyczna - jest to miłość i troska. Pozostaje nam mieć nadzieję, że to się uda. Wskazówka dodatkowa - jeśli mamy do czynienia z osobami mającymi tendencję do nieopanowania i napadów irytacji, lub sami jesteśmy nieśmiali (czy właśnie porywczy) - można powyższą strukturę spisać i dać osobom zainteresowanym w formie listu. Porozmawiajcie, gdy opadną emocje.

Zadbaj o chorego
Dopuszczanie możliwości, że choroba może się zakończyć śmiercią ma paradoksalnie także pozytywną stronę. Daje szansę osobie chorej, by uporządkować swoje życie, wyspowiadać się, przystąpić do komunii. To z kolei daje nadzieję i pomaga w znoszeniu cierpienia. Niektóre osoby wpadają w pułapkę rozpaczy i swoją chorobę wyjaśniają jako "dowód" na to, że Boga nie ma, albo jest zły. Dlatego warto zadbać o opiekę duchownego, który potrafi rozmawiać z chorymi. Badania pokazują, że umiejętność zachowania pogody ducha pomaga w zmniejszeniu fizycznego cierpienia związanego z chorobą.

Zadbajmy o siebie
W tym wszystkim bardzo ważne jest zadbanie o siebie. Oczywiście, że opieka nad poważnie chorą osobą jest ogromnie wymagająca (szczególnie jeśli inne bliskie choremu osoby nie dają emocjonalnie rady i zaczynają zachowywać się nieadekwatnie, czy wręcz dziwacznie). Dlatego zadbajmy o siebie - regularne posiłki, sen, czas na gimnastykę, odpoczynek, rozmowę z przyjaciółmi. To nie jest tak, że robimy coś dla siebie kosztem chorego. Dbamy o sobie właśnie po to, by być realnym wsparciem dla chorego, a nie zrozpaczonym kłębkiem nerwów.

opublikowanow "Przewodnik Katolicki"  nr 18/2012