
Anna utrzymuje w domu idealny porządek. Jej mąż Roman, choć początkowo zachwycony, że nie musi sprzątać, z czasem zaczął myśleć o żonie "ta męcząca pedantka". Beata pokochała Mateusza między innymi za nieustającą pogodę ducha i dobry humor. Po 12 latach wciąż te same dowcipy ją irytują. Paweł - mąż Marty po pracy chodzi z synami na plac zabaw. Choć koleżanki zazdroszczą Marcie, mówiąc: "Facet zajmuje się dziećmi? Ależ to anioł!", sama Marta myśli: "Mógłby choć raz to on pozmywać po obiedzie, a ja bym sobie pokopała piłkę".
W każdym małżeństwie następuje pewnego rodzaju kryzys, czy przełom gdy mija pierwotna romantyczna fascynacja, przyzwyczajamy się do drugiej osoby a zalety, które nas tak bardzo pociągały w drugiej osobie stają się z czasem oczywiste lub nawet zaczynają denerwować. Współcześnie wielu osobom wydaje się, że gdy pierwsze romantyczne zafascynowanie mija jest to znak końca związku, końca miłości - i szukają tego samego żaru w kolejnych związkach - już niesakramentalnych. Jest to pogoń za złudzeniem. Dopiero dojrzała miłość daje poczucie prawdziwego szczęścia, lecz na to trzeba zapracować. Dlatego małżeństwo wymaga troski i pielęgnacji, by miłość rozwijała się na nowym poziomie, zamiast przygasać. Wymaga to inteligencji emocjonalnej - a zwłaszcza rozwijania umiejętności empatii. Jak zatem pielęgnować miłość, jak budować dojrzałe więzi?
John Gottman, profesor Uniwersytetu Waszyngtońskiego w Seattle zidentyfikował te działania małżonków, które najpełniej umacniają i rozwijają miłość.
Zrobiła to Beata. Postanowiła wyobrażać sobie, że dowcipne powiedzonka męża słyszy po raz pierwszy. I stwierdziła, że obiektywnie rzecz biorąc są one naprawdę zabawne. Jej szczery śmiech i uwagi "Ty tak fajnie potrafisz powiedzieć coś podnoszącego na duchu" pobudziły kreatywność męża i sprawiły, że Mateusz zaczął wymyślać nowe powiedzonka. On z kolei zaczął chwalić żonę: "Twój śmiech rozjaśnia mój dzień." i tak ciąg szczerych pochwał nabrał rozpędu. Zresztą umiejętność dostrzegania drobnych pozytywnych działań innych osób i wyrażania swego podziwu pielęgnuje nie tylko miłość małżeńską. Mój, niegdyś dość zgorzkniały, kolega dostał pewnego razu na spowiedzi pokutę - "Każdego dnia zauważ u kogoś jakąś dobrą rzecz i powiedz mu o tym." I doświadczył rzeczy niesamowitej. Przede wszystkim zaczął zwracać uwagę na dobro, które się wokół niego dzieje i ze zdumieniem odkrył, że jest tego całkiem sporo. Po drugie - zaczął słyszeć więcej miłych rzeczy o sobie. Choć czasem jego dobre słowo było jak perła rzucona przed świnie, jednak przyjaciele zaczęli go jeszcze bardziej cenić.
O miłości małżeńskiej pisze Sługa Boży Jan Paweł II:
"Małżeństwo, sakramentalne małżeństwo, jest przymierzem osób w miłości. A miłość może być ugruntowana i chroniona tylko przez Miłość, tę Miłość, jaka "rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany" (Rz 5,5)"
"Słowa przysięgi małżeńskiej orzekają o tym, co stanowi wspólne dobro - naprzód małżeństwa, z kolei zaś rodziny. Dobrem wspólnym małżonków jest miłość, wierność i uczciwość małżeńska oraz trwałość ich związku "aż do śmierci". To dobro obojga jest równocześnie dobrem każdego z nich."
"To miłość właśnie sprawia, że człowiek urzeczywistnia siebie przez bezinteresowny dar z siebie. Miłość bowiem jest dawaniem i przyjmowaniem daru. Nie można jej kupować ani sprzedawać. Można się nią tylko wzajemnie obdarowywać."
"Miłość małżeńska i rodzicielska posiada wszakże również zdolność leczenia tych ran, o ile poszczególne zagrożenia nie odbierają jej własnej zdolności regeneracyjnej, tak dobroczynnej dla ludzkich wspólnot. Zdolność ta związana jest z Bożą łaską: z łaską przebaczenia i pojednania, która daje duchową moc rozpoczynania wciąż na nowo. Dlatego też rodzina musi spotkać Chrystusa w Kościele poprzez ów przedziwny sakrament, jakim jest Sakrament Pokuty i Pojednania."
LIST DO RODZIN GRATISSIMAM SANE, 1994